Spotkanie prawda i po spotkaniu.

Zaczęło się jak zwykle niewinnie. Lekkie spóźnienie Premiera (ok 15 minut), szybka wymiana uścisków i start.
Maciej Budzich zaczął od wyjaśnienia zasad spotkania, które gdzieś po drodze umknęły.

Zacznijmy od samego początku
Podczas spotkania w kawiarni przed oficjalnym spotkaniem, Maciej Budzich dał mi wyraźnie do zrozumienia, że jestem osobą niepożądaną i do tej pory nie wiem, dlaczego zostałem zaproszony. Z jego wypowiedzi wywnioskowałem, że ma jakiś żal do mnie, nie bardzo też wiem, o co, ale miał mi to wyjaśnić po spotkaniu z Premierem. Tak czy inaczej musiałem wyjść na chwilę przed zakończeniem spotkania, więc nie był łaskawy mi tego wyjaśnić.

Samo spotkanie rozpoczęło się z 10-15 minutowym opóźnieniem, ale trzeba to wybaczyć Premierowi, bo jak by nie patrzeć ma On sporo innej pracy. Grunt, że się wszytko zaczęło. Po dość długim i nudnym wstępie, w którym to Maciej Budzich starał się budować swój wizerunek, jako osoby zainteresowanej demokratyczną debatą, głos zabrał Premier Donald Tusk, zaraz po, głos zabrały organizacje pozarządowe, min. Jarosław Lipszyc z Fundacji Nowoczesna Polska. I tu zaczęły się schody, temat debaty został skierowany na “procesy tworzenia prawa”. Jak by to nie było ważne, nie powinno być jedynym tematem podczas spotkania.

Po wszystkim głos został przyznany Prezesowi (?) PTI, który bardzo dużo powiedział o nieskuteczności tych rozwiązań. W między czasie głos zabierał Pan Premier, a Maciej Budzich przerywał, co ciekawsze wypowiedzi zebranych. Nie chciałbym tu pisać o wszystkim, o czym mówili zebrani, bo było tego naprawdę sporo, więc postaram się zamieścić plik Video z całym nagraniem.

Cenzura cenzurę cenzuruje
Pytania, które zadawali Internauci były redagowane przez “doradców” organizatora. Sam śledziłem pytania różnych osób i zastanawiałem się, dlaczego akurat najważniejszym dla Macieja Budzicha było “Czy Premier korzysta z internetu?”. Tej kwestii pewnie nigdy nie rozwiążemy, ale miejmy nadzieję, że nie będziemy musieli.

Moja wypowiedź

Od samego początku starałem się zgłosić, aby zabrać głos. Niestety nie wiem czy celowo, czy przez niedopatrzenie nie zostałem zauważony, aż do chwili, gdy nie napisałem sms’a do Macieja Budzicha o treści “chce się zgłosić. blackout polska”. Była już godzina 15:14, dostałem sygnał, że będę się mógł za chwilę wypowiedzieć. W między czasie wypowiedziało się kilka osób, w tym Minister Boni. Widać było, że organizator nie panuje nad spotkaniem. Wreszcie, o godzinie 16:06 – po prawie godzinie od zgłoszenia, udało mi się zabrać głos. Miałem możliwość wypowiedzenia się na ważne dla Internautów tematy. Pomijam już kwestię tremy i te wszystkie spojrzenia, które zapewne zadawały sobie pytanie, „Co teraz się stanie”, moja wypowiedź ograniczyła się do niewielu kwestii, zmęczenie? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, wszak chciałem jednoznacznie i w odpowiednim tonie, tak, aby nikogo nie obrazić, wytłumaczyć Premierowi, że cenzura jest zła. Wiele osób zadaje sobie pytanie, dlaczego dałem rządowi argument pobieraczka. W chwili, kiedy zabierałem głos, nie wiem czy z nerwów czy z powodu niedoświadczenia, nie byłem w stanie wymyślić lepszego argumentu, który by wyjaśnił Premierowi nieskuteczność nowych zapisów w ustawie. Dlaczego akurat pobieraczek? Osobiście brzydzę się takimi “przedsiębiorcami” i pewnie to zaważyło. Miałem też wrażenie, ze wszyscy po mojej wypowiedzi odetchnęli z ulgą, tak jakby spodziewali się, końca świata. Z moją opinią i stanowiskiem czułem się osamotniony. Nikogo bowiem nie interesowała kwestia cenzury, a jedynie proces tworzenia prawa i brak możliwości technicznych zastosowania rejestru. Sam osobiście uważam, że obecne metody zwalczania przestępczości są wystarczające i wystarczyło by trochę dobrej woli aby stworzyć w policji wydział ds. Internetu, który działał by na mocy obecnego prawa. Niestety na moje pytanie ws. Specjalistów rządu nie dostałem żadnej odpowiedzi, mam jednak nadzieję, że Kancelaria Premiera raczy wysłać do mnie taką informację i postaram się im o tym przypominać tak długo jak to będzie konieczne.

Atmosfera
Spotkanie przebiegało w pewnym chaosie, jednym uczestnikom pozwalano mówić kilkadziesiąt, a innym odbierano głos po kilku minutach. Nie czułem się tam komfortowo, podczas przywitania się z Premierem odniosłem wrażeniem, że jestem wrogiem publicznym numer jeden (Bardzo chętnie przygarnę zapis Video z serwisu Onet.tv, jeżeli ktoś nagrał, we fragmencie tego powitania). Atmosfera była naprawdę napięta, choć moją wypowiedzią wywołałem kilka uśmiechów, były one nieliczne. Chciałbym też zauważyć, że radość większości Internautów jest przedwczesna. Nie wykreślono, bowiem żadnych zapisów z projektu ustawy i traktuje to, jako odsunięcie w czasie, żeby powrócić do tych samych zapisów za kilka miesięcy, może nawet w większej tajemnicy niż miało to miejsce teraz.

Na zakończenie chciałem tylko powiedzieć jedno. Maciej Budzich nie może być nigdy więcej organizatorem takiego spotkania. Pokazał on jednoznacznie, że reprezentuje samego siebie, a dobór uczestników debaty traktuje instrumentalnie i wybiera tylko osoby, które nie będą zabierały głosu w sposób niezgodny z jego planem.

Bookmark and Share

  • sfora
  • śledzik
  • blip
  • flaker

24 odpowiedzi do “Spotkanie prawda i po spotkaniu.”

  1. “Proste, Martin by nie pojechał po bandzie ze specjalistami, tylko zacząłby od naubliżania premierowi dokładnie tak jak obiecał w Kontestacji. Dlaczego część osób uważa, że to by przyniosło negatywne skutki dla całego dialogu z rządem?”

    No właśnie nie wiem dlaczego – jak swojego czasu Lepper ubliżał wszystkim komu popadnie, to jakoś potraktowali to poważnie. Chyba, że chcecie powiedzieć, że w Polsce zostaje się wicepremierem kiedy cię NIE traktują poważnie…

    A wiecie czemu grupki górników (w odróżnieniu od grupki internautów) na manifestacji pod sejmem nie traktują jak dzieci? Bo górnicy wiedzą, że stoi za nimi siła.

    Kiedy za grupką stoi kilka milionów potencjalnych głosów internautów, to się wtedy mówi twardo, czego się chce, a nie tłumaczy jak komu dobremu. A druga strona słucha, bo wie, że ją nie stać na taką wojnę.

    A teraz pewnie się cieszyć mamy, że premier powiedział “to ja się zastanowię”. Nie ważne co powiedział – jedyne co się będzie liczyć to to, że internauci mu pokazali, że nie musi się z nimi liczyć.

    Wiecie kiedy dziecko przestaje być pod kontrolą rodziców? Kiedy sobie zda sprawę z tego, że może powiedzieć “nie”. Że jak się uprze to zrobi co chce, bo tak naprawdę nikt mu nie jest w stanie niczego zrobić.

    I ja bym chciał, żeby społeczeństwo polskie sobie to uświadomiło. Polacy są dziećmi, a państwo jest mamą. I mama bardzo nie chcę, żeby dziecko kiedykolwiek zrozumiało jaką ma siłę – bo w tym dniu skończy się samowolka rządzących w tym kraju i będą musieli robić to, czego ludzie chcą, a nie to co ze sobą za kuluarami szychy partyjne i inne rydzyki wynegocjują.

    A wy mi jeszcze zarzucacie, że dobrze, że mnie tam nie było… Bo co, tak wam dobrze jak nikt się z wami nie liczy? Gdybym ja był premierem to bym nawet nie udawał, że was na debatę zapraszam, jakbym wiedział, że tak wygląda cała siła polskiego internetu.

    No ręce opadają.

    Następnym razem jak ktoś idzie na rozmowy z premierem, niech “Księcia” Machiavelle’go poczyta wcześniej. Kury szczać prowadzić a nie politykę robić, jak mawiał Piłsudski!

  2. Wojtek z Kutna mówi:

    Pozwolicie że wtrącę swoje 3 grosze:
    1. Debatę wywołała wizja cenzury w internecie, a nie kwestia stanowienia prawa. Zadaniem debaty nie było stanowić prawo (od tego jest parlament)ale wpłynąć na rząd aby wycofał się z ustawy, która ogranicza wolność obywateli. Mówiąc prościej nie muszę znać się na budowie samochodu, ale mam prawo wymagać od mojego mechanika aby naprawił mi to co chcę, bo ja mu płacę.

    2. Czy Martin naubliżałby Tuskowi i w jaki sposób, nie Tobie i nie mnie oceniać. Faktem jest że nie został zaproszony a co za tym idzie układ się podczas debaty w pełni nie odzwierciedlał układu sił w internecie. Demokracja polega na tym że głos ma każdy a nie tylko ten, który jest grzeczny.

    3. To że Budzich się czegoś podjął, to nie znaczy od razu że należy mu się w pas kłaniać. Mógł to zrobić lepiej, a jeżeli nie czuł się na siłach to mógł zaproponować kogoś innego. A jeżeli podjął się zadania, które go przerosło, niech przygotuje się na bat krytyki – proste.
    Pozdrawiam

  3. Merlin mówi:

    Hm,
    Po ostatnim zdaniu (że Maciej Budzich nie powinien organizować już więcej takiego spotkania) liczyłbym na jakąś alternatywę :) Może zaproponujesz na blogu coś konstruktywnego?

    • Dominium mówi:

      Oczywiście, że tak i mogę od razu powiedzieć, że nie będą to ja. Generalnie jak tylko uporam się z kilkoma pierdołami napiszę kilka słów, nie tylko o spotkaniu, ale również o sposobie na walkę z przestępczością w sieci, który nie będzie zagrażał wolności i prywatności.

  4. Makdaam mówi:

    “I tu zaczęły się schody, temat debaty został skierowany na “procesy tworzenia prawa”. Jak by to nie było ważne, nie powinno być jedynym tematem podczas spotkania.”

    Drugiego zdania z tego cytatu nie rozumiem. Do pierwszego mogę się odnieść, bo już od jakiegoś czasu śledzę poczynania kolejnych rządów w sprawach związanych z internetem (głównie dzięki VaGli, ale jak sam mówi nie można mu wierzyć, zawsze może być Cylonem).

    Cały problem polega na tym, że chciałeś w 2-3h zamknąć całą debatę na temat RSiUN i tylko dla RSiUN przyszedłeś na to spotkanie. Lipszyc chciał natomiast skupić się na przyczynach (stanowienie prawa gdzieś za zamkniętymi drzwiami, a nie według jasnych i przejrzystych zasad), a nie na skutkach (z których jednym, ale pewnie nie ostatnim, był RSiUN). Chodziło o to, żeby nigdy żaden RSiUN, czy inne odcinanie od internetu nie doszło nawet do etapu projektu ustawy, tylko mogło zostać zabite przez zwykłych ludzi już na etapie konsultacji społecznych.

    Co warto podkreślić PTI, ISOC, Nowoczesna Polska i inni dyskutanci nastawiali się na to, że jest to pierwsze z cyklu spotkań, a nie ostatnie. Więc skupiali się na przekonaniu rządu, że trzeba więcej rozmawiać. W przeciwnym wypadku wyglądałoby to jak konferencja prasowa, premier by przyszedł, wymienił się spostrzeżeniami i poszedł. Potem byśmy usłyszeli w mediach, że internauci sobie podebatowali z premierem i koniec.

    “Pomijam już kwestię tremy i te wszystkie spojrzenia, które zapewne zadawały sobie pytanie, „Co teraz się stanie”,”
    “Miałem też wrażenie, ze wszyscy po mojej wypowiedzi odetchnęli z ulgą, tak jakby spodziewali się, końca świata.”
    Och jak dramatycznie :) normalnie jedyny sprawiedliwy na sali, a tak naprawdę nie powiedziałeś niczego obrazoburczego, chociaż trochę pojechałeś po bandzie ze specjalistami (sala się śmieje).

    “a innym odbierano głos po kilku minutach.”
    Offtopy były cięte, chociaż mogły być naprawdę ciekawe, niestety chodziło o zabezpieczenie wolności w Internecie, a nie rozwiązanie wszystkich problemów związanych z Internetem.

    “Maciej Budzich nie może być nigdy więcej organizatorem takiego spotkania.”
    Rozumiem, że zgłaszasz się na ochotnika? :D Świetnie.

    Podsumowując: całe szczęście, że mediafun zawsze wrzuca pełne nagrania do netu ( http://zapytajpremiera.mediafun.pl/?p=91 ) i nie musimy polegać na takich relacjach w celu uzyskania informacji “co się działo naprawdę”. Wykreowałeś się na bohatera i jedynego obrońcę wolności poprzez mazanie błotem innych uczestników debaty. Internauci mogą ocenić, czy rzeczywiście jako jedyny poruszałeś temat cenzury, oglądając całą debatę od A do Z.

    Pozdr

    • Dominium mówi:

      Nie nie jedyny mówiłem o cenzurze i nie nie jestem bohaterem i nawet na takiego się nie kreowałem. Każdy rozumie to tak jak chce. Oczywiście wiem, że będziecie bronili swojego guru i proszę bardzo. Mam prawo krytykować, zabronicie mi? Jestem całkowicie przeciwny cenzurze nawet gdyby to oznaczało, że pedofile będą tworzyć strony japedofil.pl.

      “Co warto podkreślić PTI, ISOC, Nowoczesna Polska i inni dyskutanci nastawiali się na to, że jest to pierwsze z cyklu spotkań, a nie ostatnie.” – a ja nastawiłem się na jedyne i wiele się nie pomyliłem. Co do tego niby dramatyzmu, takie odniosłem wrażenie, zwłaszcza po tym co mi Budzich powiedział, że ma coś do mnie, tak jak by mi chciał powiedzieć “zaprosiłem Cię tylko bo chciałeś, ale nie podskakuj”. Tak naprawdę jedyne ciekawe wypowiedzi padły z ust PTI i Śpiewaka, ale oczywiście zostały gdzieś pominięte po drodze. Całe szczęście, że mam nagraną całą debatę.

      Zresztą zastanawiam się dlaczego nie zaproszono Martina Lechowicza tylko mnie? Przecież każdy wie,ze on jest bardziej obyty w takich imprezach live. Może właśnie o to chodziło organizatorowi.

      • Makdaam mówi:

        “Oczywiście wiem, że będziecie bronili swojego guru i proszę bardzo. Mam prawo krytykować, zabronicie mi?”
        Mediafun nie jest dla mnie guru, szczerze mówiąc nawet nigdy go nie spotkałem, ale jeszcze nigdy też nie zawiodłem się na jego relacjach z różnych wydarzeń. Co do krytyki, nikt niczego nie zabrania, także możesz się trochę uspokoić. Wręcz przeciwnie, ja zamierzam krytykować krytykowanie innych, zabronisz mi?

        “Zresztą zastanawiam się dlaczego nie zaproszono Martina Lechowicza tylko mnie?”
        Proste, Martin by nie pojechał po bandzie ze specjalistami, tylko zacząłby od naubliżania premierowi dokładnie tak jak obiecał w Kontestacji. Dlaczego część osób uważa, że to by przyniosło negatywne skutki dla całego dialogu z rządem? Najlepiej to chyba ujął Jakub Śpiewak: “Źle by się stało bowiem, gdyby się miało okazać, że oto przyszli blogerzy i obrażali premiera, bo nikt nie traktowałby nas poważnie.”

        Zanim zapomnę, dość śmieszna kwestia: Wypowiedzi typu “Jestem całkowicie przeciwny cenzurze” plus straszne oburzenie w akapicie “Cenzura cenzurę cenzuruje”, a dokładniej zdanie “Pytanie, które zadawali Internauci były redagowane przez “doradców” organizatora.” (tu rozumiem, że chodziło o “moderowane”) w zestawieniu z komunikatem “Twój komentarz oczekuje na moderację.”, który ujrzałem po kliknięciu “wyślij” zakrawa na hipokryzję. Z jednej strony wielkie oburzenie, że organizatorzy nie czytali wszystkich pytań od kilku tysięcy internautów, a z drugiej ta sama znienawidzona moderacja na blackouteurope.pl. Obawiam się, że masz predyspozycje do bycia politykiem. :D

  5. Jan Rychter mówi:

    Uczestniczyłem, uczestniczyłem. Robiąc zdjęcia :-) (chodziłem dookoła sali z aparatem cały czas)

    I nadal podtrzymuję, że skoro nie udało Ci się skuteczniej uczestniczyć w spotkaniu oraz skoro sam niczego podobnego nie zorganizowałeś, to powinieneś ograniczyć krytykę. Albo chociaż przedstawić jakieś konstruktywne propozycje.

    Notabene, napisałeś “temat debaty został skierowany na “procesy tworzenia prawa”. Jak by to nie było ważne, nie powinno być jedynym tematem podczas spotkania”. To jest bardzo ważny temat, bo właśnie w procesie tworzenia prawa uczestniczyliśmy i udało się nam na niego wpłynąć. Co więcej, nie rozumiem dlaczego sądzisz że był to jedyny temat. Było ich znacznie więcej.

    Twój wniosek na końcu (“Maciej Budzich nie może być nigdy więcej organizatorem takiego spotkania”) wywołuje u mnie uśmiech. To znaczy co — zabronisz mu? Napiszesz dużo wpisów na blogu, że nie może?

    A może zorganizujesz lepsze spotkanie, które zakończy się większą ilością konkretów? Nie, nie sądziłem.

Dodaj odpowiedź